Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Syria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Syria. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 sierpnia 2025

Rodzinnie, leniwie i hafciarsko

 Ostatnie dni są dla mnie wyjątkowe. Przyjechali moi synowie i wspólnie spędzamy czas.

Potrzebowałam tego, bo najbardziej mi tutaj w Aleppo brakuje możliwości bycia blisko rodziny.

Dom wypełniony jest ciepłem i energią.

Podczas prawie codziennych przejażdżek po mieście śmiejemy się , lub całkiem odwrotnie, mocno nas denerwują różne sytuacje na ulicy. 

Niestety, ale Syrii jeszcze dużo brakuje, żeby na drogach można było jechać z poczuciem bezpieczeństwa.

Brak znaków drogowych, nie przestrzeganie tych, co czasami się zdarzają, nieprzewidywana jazda kierowców ( bo nie używają kierunkowskazów albo na przykład na skrzyżowaniu jadąc lewym pasem skręcają w prawo tuż przed maską samochodu, który ma jechać prosto ), to tylko niektóre przykłady poruszana się tutejszych kierowców. A są jeszcze piesi! Chodzą oni zatłoczonymi ulicami, choć chodniki są puste. Utrudniają i tak już skomplikowany ruch samochodów. 

Jeszcze są motocykliści, którzy już całkiem nie stosują żadnych przepisów drogowych, bo jeżdżą pod prąd, przejeżdżają na czerwonym świetle tuż pod nosem policjanta z drogówki. Nie wspominając o tym, że nie mają kasków ani nawet lusterek.

Można jeszcze długo o tym pisać a i tak nie odda się klimatu tutejszej ulicy. 

Dodam tylko, że ja jeżdżę samochodem po Aleppo i całkiem dobrze ( oby nie zapeszyć ) mi to idzie. 

Jednak każdy kierowca przyjeżdżający z Europy ma problem z poruszaniem po mieście samochodem. 

❤️

Mimo tej rodzinnej krzątaniny, znalazłam chwilę na wyszywanie mojego obrazu. 

Sporo krzyżyków przybyło, a tym samym zbliżam się szybciutko do końca.


Cieszy mnie to bardzo, bo mam już ochotę na coś innego. 



poniedziałek, 30 września 2024

Powrót

       Zdarzyło się tak przeszło rok temu, że wróciłam po dziesięciu latach do Aleppo.

Bardzo tego już 




Przez ten rok uczyłam się na nowo życia w tym mieście. Po takim czasie zmieniło się miasto, ludzie w nim żyjący, ale też i ja się zmieniłam.

Sama z siebie się śmiałam, kiedy pamiętałam dzielnicę z nazwy i wyglądu, ale już jak tam się dostać, to nie. Powoli przypominałam sobie ulice i trasy przejazdu. 

Oglądałam i dalej się przyglądam temu miastu wymęczonemu wojną. Jak bardzo cierpieli ludzie przez tyle lat. To widać po tych twarzach, które często są zrezygnowane i bezradne wobec trudności dnia codziennego, wobec postępującej, ogromnej inflacji.

Czasami jednak widać było w oczach tych ludzi promyk nadziei.

Jeszcze do niedawna. 

Teraz nawet ten promyk blednie wobec narastającego konfliktu tuż za miedzą, a czasem nawet zahaczającego o własne podwórko.


środa, 27 maja 2020

Siedem lat

Siedem lat temu odbyłam moją najtrudniejszą podróż.
Najpierw z Aleppo do Tartuz drogami omijającymi tereny, na których trwały walki. 
Podróż przez ziemie rebeljantów i sił rządowych. 
Dalej już było łatwiej, bo z Turcji samolotem do Warszawy. 
Początkowo nie wiedziałam, czy jadę na wakacje, czy na długie lata. Niestety zagrożenie było dość spore i decyzja trudna. Zostaję.
Wysłałam chłopaków do szkoły. Dobrze, że znali język ( choć tylko mówiony ). To było jak wejście  do głębokiej wody.
 Nigdy nie zapomnę pierwszej lektury, którą przerabiał mój starszy syn w gimnazjum.
 " Antygona". Czytaliśmy razem.
Przez tyle lat pod moim blokiem w Aleppo  strzelał snajper, jeździły czołgi, trwały walki. 
I teraz, po tym czasie, kiedy już się to skończyło, kiedy w dzielnicy ucichło, można tam dojść i zobaczyć i wyobrazić sobie, co tam się działo.



Ulica, przy której mieszkałam.

 
Zdjęcie po lewej ta sama ulica bliżej mego bloku, zdjęcie po prawej wejście do mego bloku.
Kiedyś tam wrócę i zobaczę na własne oczy.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Mydło z Aleppo

  Kostki mydła z Aleppo są znane wszędzie. O jego właściwościach leczniczych można wiele przeczytać w internecie. Ja mogę to tylko potwierdzić. Stosowałam je, kiedy pojawiła się jakaś egzema na rękach mojego młodszego syna, albo kiedy po zjedzeniu jakiegoś produktu swędziało go ciało. Doskonale usuwa plamy, stosowane jest zamiast żelu do kąpieli i kremu do golenia. W 100% naturalne, a receptura produkcji przekazywana jest z pokolenia na pokolenie.Sposób wyrobu znany jest od 2000 lat i praktycznie nie zmienił się od tego czasu. Jest to technika rzemieślnicza pracochłonna i długa.
  Tradycyjnie po zbiorach oliwek zaczyna się proces produkcji. Olej z oliwek miesza się z ługiem sodowym pozyskanym z soli morskiej. Pod koniec procesu dodaje się antyseptyczny olej laurowy. Dalej odlewa się ług, filtruje wodą i rozprowadza masę do wystudzenia i odparowania. Później proces utwardzania, cięcia na kostki, oznaczania logiem i ustawiania w kolumny, aby dalej schło.

Schnie około 9 miesięcy ..


Po wyschnięciu kolor mydła na wierzchu jest piaskowy, natomiast w środku nie zmienia się i pozostaje zielony.


A to moje mydełko. Jeszcze mam niewielki zapas :)



Polecam.








niedziela, 12 kwietnia 2015

Wernisaż

 W piątek 10 kwietnia została otwarta w Muzeum Azji i Pacyfiku wystawa " Moje peregrynacje w Syrii. Twórczość Wojciecha Zabłockiego".
 Byłam tam i podziwiałam te prace. Przypominaliśmy z dziećmi wycieczki do Palmiry czy do klasztoru Szymona Słupnika.Wtedy zwiedzanie było samą przyjemnością. Można tylko było ponarzekać na żar płynący z nieba..A teraz nawet nie wiem,czy jeszcze kiedyś je zobaczę, czy jeszcze istnieją. Wydaje mi się, że wszyscy obecni zastanawiali się, co zostało z tych wszystkich miejsc uwiecznionych w akwarelach i szkicach pana Zabłockiego?