Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 listopada 2021

Jeszcze jedna zakładka

 Kiedy jechałam z synem na Podlasie, podziwialiśmy piękno jesieni. Takiej słonecznej, bez wiatru i nasyconej barwami. 

Tylko taką jesień lubię. Jak zacznie się plucha i wiatr, to ja, osoba ciepłolubna, tęsknię za latem.

Jesień była też tematem mojej ostatniej pracy.

Jeszcze jedna zakładka!

Liść klonu w jesiennej odsłonie.

Wyszywałam go z prawdziwą przyjemnością. Tym bardziej, że zakładka jest upominkiem dla Bogusi.



środa, 26 kwietnia 2017

Dzika róża jesienią

Czekałam z tym wpisem do momentu, aż skończę mój ostatni haft. 


Trwało to trochę dłużej niż zakaładałam, ale wreszcie dobrnęłam do końca.


Hafowałam na płótnie Belfast 32 ct . Kolor naturalny. Nici, jak zwykle DMC.



Jeszcze myślę, jak go mam "zagospodarować". Zdaje się, że będzie nowy obrazek.




czwartek, 27 października 2016

A jesienią....

... pada, buro i ponuro, ale nie u mnie! To znaczy mokro jest, ale robótkowo nie ponuro.


Maleńki hafcik rozweselił ten czas i cieszy oko.


W oryginale wzór wyglądał nieco inaczej. Ja zmieniłam go dopasowując do mojej sztalugi.


Całość przyozdobiłam beżową wstążeczką. Przyszyłam do niej białe koraliki, które są też w hafcie.

 

sobota, 3 września 2016

Secesyjna jesień

Pierwsze koty za płoty. Dzieci poszły do nowych szkół. Póki co obydwaj mówią,że jest ok. Nie obyło się bez wpadki,bo starszy nie wkalkulował do czasu dojazdu porannych warszawskich korków na trasie do szkoły.


Choć za oknem lato, to u mnie w robótce jest jesień ukończona. W porach roku, które wyszywam, jest przedstawiona ona kiścią dojrzałych winogron.


I znów nasycenie kolorem





Piękne wybarwienie jesiennych liści


Dojrzałe grona


A teraz czas na zimę i kwiat poinsecji.


poniedziałek, 26 października 2015

Coś pod szyję


   Zapiąć pod szyją i chłodny wiatr nie straszny. Fajna rzecz. Praktyczna i przydatna. Zrobiłam z resztek włóczki pozostałych po swetrze z poprzedniego wpisu.




  Zapięcie na guziki..



  A teraz zapowiedź tego, co mam zamiar  robić. To będzie znów niewielki hafcik . 
  Dziewczynka na huśtawce :)






środa, 14 października 2015

Stan na dziś

  Dziś Dzień Nauczyciela. Pozdrawiam wszystkich nauczycieli i nauczycielki. Życzę Wam dużo radości z sukcesów, a porażki żebyście przekształcali w sukcesy.

 W moich robótkach o tyle się ruszyło, że sweter pozszywany.



  Pozostało wykończyć zapięcie i pod szyją. To chwilę potrwa.
  W tzw. międzyczasie, kiedy uprałam części swetra i czekałam, aż wyschnie, zaczęłam wyszywać moje kwiaty w stylu art-deco.




   Taki mam stan moich prac na teraz. A w tej chwili trwa " burza mózgu" : co dalej?

Dziękuję za komentarze i zchęcam do kolejnych wpisów :)

sobota, 10 października 2015

Żakardowy sweter cdn..

  Zimno za oknem. Nie wiem, dlaczego zawsze jestem zaskoczona, że temperatura może tak szybko spaść.. Zdecydowanie jestem ciepłolubna !!!
  A tym czasem moj sweter rośnie.





  Właśnie zaczęłam robić rękawy.



Ale myślę już o kolejnym małym hafciku, do którego przygotowałam nici i wzorek..


piątek, 2 października 2015

Pora na druty

  Zimno się zrobiło i pora wyciągnąć druty. Zaczęłam robić sweter własnego projektu. Mam nadzieję, że wyjdzie ładnie.
  Robię drutami 4,5  , włóczka to Himalaya






niedziela, 27 września 2015

Jesień w sepii

     Dopadła nas jesień! Zdecydowanie nie lubię tej smutnej pory roku! Jedyna rzecz dobra, to te dłuższe wieczory, które mogą być poświęcone robótkom...
   Pisałam wcześniej o "szybkim" hafciku jesiennym. Wczoraj go skończyłam i uprałam. Po uprasowaniu prezentuje się całkiem ładnie. Jest to część większego projektu, który mam nadzieję stopniowo realizować .












wtorek, 7 lipca 2015

Jarzębiny

  Przeglądam zdjęcia swoich prac i dochodzę do wniosku, że zrobiłam w życiu wiele obrazów, czy haftów wykorzystanych w przedmiotach użytkowych.. Wiele z nich oddałam w prezencie. Po tych ostatnich to czasem i wspomnienie się ulotniło. Pamiętam, jak kiedyś wspólnie z mamą robiłyśmy komplety serwetek do kawy. Był wtedy podział pracy taki, że mama szydełkiem robiła brzegi serwetek, a ja wyszywałam w środku. To była fajna współpraca. I efekt końcowy uzyskiwałyśmy w przyśpieszonym tempie. Często nawet nie pamiętam ich wzoru i tonacji kolorystycznej. Trochę szkoda, że ich nie utrwaliłam na zdjęciach.
   Mam natomiast parę zdjęć prac robionych byle jak, które nie nadają się do pokazywania tutaj, ale są dla mnie świadectwem minionych chwil. Oglądam je czasem i przypominam sobie, jak te prace powstawały, jak je potem używałam w przypadku tac, obrusów czy innych rzeczy użytkowych.
   To zdjęcie nie jest najlepsze, ale chcę je utrwalić tu, na blogu, aby nie popadło w zapomnienie. Obrus na nim przedstawiony należał do moich ulubionych. Wzór pochodził z jakiejś starej publikacji w języku rosyjskim. O ile dobrze pamiętam, to kolory dobierałem sama. Nie mam go tu, w Warszawie. Został w Aleppo, jak i wiele innych moich robótek. Lubię wyszyte motywy jarzębiny.
     A już niedługo jarzębiny dojrzeją na drzewach..



  A tu postępy w krzyżykowym obrazie