Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 sierpnia 2026

Wyszyłam sobie Londyn

 To skandal, że tak długo tu mnie nie było.

Działo się u mnie całkiem sporo, głównie w hafcie krzyżykowym, któremu poświęciłam ostatnio najwięcej czasu.


Powstało kilka prac i jedną z nich chciałabym teraz wam pokazać.

Jest to Londyn od firmy Merejka, przepiękny wzór, który postanowiłam wyszyć biorąc udział w zabawie na grupie Samplerownia. Zabawa nosiła nazwę „ Haft z intencją”. 


Udało mi się wyszyć go na czas, choć zadanie było naprawdę ogromne, bo praca ma około 43000 znaczków, w tym 35613 krzyżyków i 6429 półkrzyżyków. Do tego dochodzą jeszcze backstiche i węzełki francuskie.

Haft z intencją… 


Moja intencja to nie tylko podróż do Londynu. W tym obrazie jest ukrytych  kilka innych rzeczy, które można dostrzec w szczegółach. Nie chcę o tym pisać wprost ale oglądając haft, można się pewnie domyślić, o co chodzi 😉

Niedawno obraz wrócił z oprawy i muszę przyznać, że przedstawia się naprawdę imponująco. 


Oprawiony, duży i pełen szczegółów wygląda zupełnie inaczej niż podczas wielogodzinnego wyszywania kolejnych krzyżyków.


Uwielbiam to, że z tysięcy malutkich, kolorowych znaczków powstaje coś, co składa się na tak piękną całość ❤️❤️❤️


piątek, 12 września 2025

Między latem a ciszą

 Jakiś czas temu udało mi się zakończyć haft obrazu   „Tree nymph”.

Z przyjemnością patrzyłam, jak z każdym kolejnym krzyżykiem zbliżam się do końca i jak bardzo jestem zadowolona z efektu końcowego. 

Obraz prezentuje się już teraz pięknie, a zyska jeszcze więcej na uroku po oprawieniu. Ramy mogą wydobyć z haftu to, co najpiękniejsze. Mogą podkreślić kolory czy nadać charakteru pracy.

Chciałabym, aby moje dwa ostatnio wyhaftowane obrazy były oprawione podobnie lub nawet jednakowo. Tworzyłyby wtedy pewien „ duet” , który pięknie zaprezentuje się obok siebie 

Mamy już wrzesień, ale tutaj jest jeszcze lato. Dni są gorące a jedynie noce są nieco chłodniejsze, bo temperatura spada do dwudziestu paru stopni. Ale koniec września to koniec wakacji dla studentów.


Jutro wraca do Polski mój starszy syn (młodszy już od dwóch tygodni jest w Warszawie). Zrobi się pusto i cicho w domu. 

Będę musiała coś wymyślić, jakieś zajęcia czy aktywności żeby tę lukę wypełnić, bo będzie smutno.

Z pewnością zacznę nowy haft. To jest najlepszy sposób dla mnie na uporządkowanie myśli, chwilę refleksji.

Dziękuję, że tu zaglądacie. Wiem, że jest mnie tu mało, a mimo wszystko licznik pokazuje kolejne wejścia.

To mnie motywuje do prowadzenia tego bloga 

❤️





sobota, 16 sierpnia 2025

Rodzinnie, leniwie i hafciarsko

 Ostatnie dni są dla mnie wyjątkowe. Przyjechali moi synowie i wspólnie spędzamy czas.

Potrzebowałam tego, bo najbardziej mi tutaj w Aleppo brakuje możliwości bycia blisko rodziny.

Dom wypełniony jest ciepłem i energią.

Podczas prawie codziennych przejażdżek po mieście śmiejemy się , lub całkiem odwrotnie, mocno nas denerwują różne sytuacje na ulicy. 

Niestety, ale Syrii jeszcze dużo brakuje, żeby na drogach można było jechać z poczuciem bezpieczeństwa.

Brak znaków drogowych, nie przestrzeganie tych, co czasami się zdarzają, nieprzewidywana jazda kierowców ( bo nie używają kierunkowskazów albo na przykład na skrzyżowaniu jadąc lewym pasem skręcają w prawo tuż przed maską samochodu, który ma jechać prosto ), to tylko niektóre przykłady poruszana się tutejszych kierowców. A są jeszcze piesi! Chodzą oni zatłoczonymi ulicami, choć chodniki są puste. Utrudniają i tak już skomplikowany ruch samochodów. 

Jeszcze są motocykliści, którzy już całkiem nie stosują żadnych przepisów drogowych, bo jeżdżą pod prąd, przejeżdżają na czerwonym świetle tuż pod nosem policjanta z drogówki. Nie wspominając o tym, że nie mają kasków ani nawet lusterek.

Można jeszcze długo o tym pisać a i tak nie odda się klimatu tutejszej ulicy. 

Dodam tylko, że ja jeżdżę samochodem po Aleppo i całkiem dobrze ( oby nie zapeszyć ) mi to idzie. 

Jednak każdy kierowca przyjeżdżający z Europy ma problem z poruszaniem po mieście samochodem. 

❤️

Mimo tej rodzinnej krzątaniny, znalazłam chwilę na wyszywanie mojego obrazu. 

Sporo krzyżyków przybyło, a tym samym zbliżam się szybciutko do końca.


Cieszy mnie to bardzo, bo mam już ochotę na coś innego. 



środa, 16 lipca 2025

Refleksje przy tamborku



Siedzę i haftuję mój obraz i nachodzą mnie różne przemyślenia.
Już tyle lat wyszywam. Bardzo to lubię. Ale muszę przyznać, że droga do miejsca, w którym jestem teraz, była długa.


Pamiętam, jak na początku stawiałam krzyżyki zaczynając od prawego dolnego rogu prowadząc nitkę do lewego górnego rogu, czyli w złej kolejności. Najpierw nic sobie z tego nie robiłam. Do momentu, kiedy haftując tło pół krzyżykami we wzorze botanicznym maków ( kiedy to było!?) zorientowałam się, że te pół krzyżyki nie układają się. Dopiero wtedy zrozumiałam, że kolejność jest ważna.


Tamborek? Byłam na „nie”. Wydawało mi się, że haftowanie z tamborkiem zabiera zbyt dużo czasu. A ja przecież chciałam szybciej, więcej! Tyle pięknych wzorów czekało w kolejce!
Dziś się z tego śmieję. Polubiłam tamborek i teraz nie wyobrażam sobie miętolenia robótki w dłoniach. Komfort, precyzja, estetyka. Wszystko się zmieniło na plus!


A ostatnio, na Dzień Matki dostałam od moich chłopaków cudowny prezent. Podstawkę do tamborka. Powiem wam, że to był strzał w dziesiątkę! Od razu poczułam różnicę. Praca stała się wygodniejsza, ręce mniej się męczą, a ja mogę jeszcze bardziej cieszyć się każdym postawionym xxx.


Tak wygląda moja droga hafciarska. Nie wszystko wychodziło od razu, ale każda zmiana przynosiła coś nowego, lepszego. Wiem, że jest jeszcze wiele udogodnień, które mogą bardziej usprawnić i uprzyjemnić pracę. One są przede mną. Być może znajdą miejsce  u mnie, w moim haftowaniu.

A może i wy miałyście swoje hafciarskie „przełomy”? Jakieś zmiany, które zmieniły waszą pracę?

niedziela, 27 kwietnia 2025

Balkonowe posiadówki

 Cieszę się tą zielenią, która wybuchła tej wiosny. 

Chłonę te widoki z zielonymi trawnikami, polnymi kwiatami i kwiatami w ogródkach i na balkonach. 

Jeszcze przez chwilę będzie zielono, dopóki słońce nie wypali tych traw, które zżółkną i wyschną.

Lubię w te wiosenne dni siadać na balkonie, bo jest tam jeszcze znośnie. Upał nie doskwiera. Biorę haft i sobie wyszywam 😀

To też nie za długo potrwa, bo kiedy przyjdą upały, to przebywanie na balkonie będzie możliwe tylko wieczorami. 

Taki mamy klimat.


sobota, 16 listopada 2024

Tajemnicza pani XXX

 Moje spotkania w bibliotece najpierw na ulicy 1 Sierpnia, później w Parku Kombatantów na warszawskich Włochach, były dla mnie bardzo ważne. 

To były spotkania z paniami bardzo kreatywnymi i utalentowanymi. 

Każde spotkanie było lekcją o nowej technice rękodzielniczej lub jej udoskonalaniu. Wiele od siebie nawzajem nauczyłyśmy się.

Bardzo brakuje mi tutaj tych spotkań.

Kiedy wyjeżdżałam, dostałam od moich serdecznych koleżanek na pamiątkę zestaw do haftu przedstawiający kobietę z filiżanką

Zestaw ten to Mysterious lady od firmy RTO. Wzór jest opracowany na podstawie malarstwa Harrisona Fishera.

Zmieniłam aidę, która była w zestawie na lagunę. Głównie ze względu na kolor materiału, ale też wydaje mi się, że kiedy tło jest nie wyszyte, to aida wygląda gorzej.

Haftowanie było bardzo przyjemne, a postępy były tak szybkie, że nie zdążyłam zrobić ani jednego zdjęcia podczas pracy nad tym projektem.

Bardzo udany prezent. Dziękuję jeszcze raz moim kochanym dziewczynom.

czwartek, 17 października 2024

Piękny „Zapach róży „




 Kiedy zaczęłam wyszywać obraz „Zapach róży”, nie wiedziałam, że oprawię go już w Aleppo. 

Haft zaczęłam w 2021 roku. 

Nie obeszło się bez problemu, kiedy okazało się, że w zestawie było za mało nici jednego koloru. Całe szczęście, że moja koleżanka, Irenka (pozdrawiam serdecznie), która też wyszywała ten obraz ścięgien gobelinowym z takiego samego zestawu, miała tych nitek za dużo i mogła mi pomóc! 

Trochę to jednak trwało 🤗  zanim haft zawisnął na ścianie.

Nie mogłam się doczekać, kiedy będzie oprawiony i będzie cieszył oko. Ale już jest i jestem bardzo dumna, że go mam w swojej kolekcji.



Oprawiony jest w ramę z lustrem, więc zrobić mu zdjęcie jest wielkim wyzwaniem. Bardzo nieudolnie spróbowałam to zrobić, a efekt jest taki, jaki jest. 

W realu wygląda świetnie!


Jest parę takich obrazów, które zawsze chciałam wyhaftować. „Zapach róży”  jest jednym z nich i już jest gotowy. Innym jest „Listening to the silence”  od firmy RTO, który właśnie wyszywam.


To jeszcze dopowiem, że zestaw ten i parę innych, dostałam od moich synów. Oni to już wiedzą, co mama lubi 😁



sobota, 4 czerwca 2022

Breloczek do kluczy

 Kiedy zobaczyłam wzory na breloczki do kluczy, wiedziałam, że chcę je wyszyć!

Wzorów było trzy i każdy z nich bardzo mi się podobał.

Wybrałam jako pierwszy wzór z malutkim domkiem. Czerwony dach, kwiatki w oknach, trawnik przed domkiem, to wszystko mnie urzekło.

Niewielki haft może cieszyć oczy nawet na takim małym gadżecie.

Kiedyś już wyszywałam breloczki, ale tam haft był oprawiany w plastik do tego przygotowany. 

Tu w całości brelok jest szyty. Ma „podszewkę” i mięciutki wkład w środku.

Jest śliczny! Jest wyjątkowy.

Trefił w ręce właścicielki nowego mieszkanka.



wtorek, 24 maja 2022

Zakładka do książki

Matury się skończyły. Teraz pełne stresu oczekiwanie na wyniki.

A tym czasem udało mi się skończyć zakładkę.

To jest ta z motywem palestyńskim.

Tym razem nie użyłam wypełniacza z ociepliny i dlatego nie jest gruba.


Pomysł z gumką sprawdza się, więc go powtórzyłam i w tym przypadku.


Dostałam już zamówione nici do mojego projektu z motywami palestyńskimi.

Można byłoby już zacząć wyszywać. I tak się stanie, tyko jeszcze mam do skończenia drobiażdżek zaczęty w tak zwanym międzyczasie.



poniedziałek, 2 maja 2022

Przymiarka do haftu palestyńskiego

Przymierzam się do pewnego projektu, którego inspiracją jest haft palestyński.

Przepięknie haftowane galabije wyszyte tym haftem robią wrażenie.Ostatnio widziałam taką galabiję u pani ambasadorowej na spotkaniu organizowanym przez ambasadę Palestyny. Na czarnym tle czerwony haft w graficzne wzory. Bardzo efektowny!

Przekartkowałam moje albumy poświęcone haftom palestyńskim, a także przekopałam internet.

Powstał pomysł, za który zabiorę się zaraz po majówce.

Tym czasem wyszyłam mały element haftu palestyńskiego, który będzie wykorzystany jako zakładka do książki. Zakładek nigdy za mało!



  Jest już maj. 

To jest już ten czas, kiedy mój młodszy syn skończył liceum i przystąpi do egzaminu maturalnego.

Kończy się pewien okres w życiu i jego i w moim.

Nadchodzi nowe. 

W maju mija też dziewiąty rok naszego pobytu w Polsce. 

Patrząc na moich synów już dorosłych (prawie w przypadku Farida 😉), częściej myślę o powrocie

do Syrii, do męża. 

Czas opieki nad dziećmi dobiega końca.





poniedziałek, 1 listopada 2021

Jeszcze jedna zakładka

 Kiedy jechałam z synem na Podlasie, podziwialiśmy piękno jesieni. Takiej słonecznej, bez wiatru i nasyconej barwami. 

Tylko taką jesień lubię. Jak zacznie się plucha i wiatr, to ja, osoba ciepłolubna, tęsknię za latem.

Jesień była też tematem mojej ostatniej pracy.

Jeszcze jedna zakładka!

Liść klonu w jesiennej odsłonie.

Wyszywałam go z prawdziwą przyjemnością. Tym bardziej, że zakładka jest upominkiem dla Bogusi.



niedziela, 24 października 2021

Joker na zakładkę

 Znacie Batmana? Jeśli tak, to znacie też Jokera.

Niesamowity film „Joker” zrobił wrażenie chyba na wszystkich. Na pewno na moim synu, który jest też fanem Batmana.

Zakładka z Jokerem jest dla niego.

Kiedyś już robiłam zakładki w takiej formie, czyli z gumką. Jest o tyle dobra, że nie wysunie się przypadkiem z książki 😉

Praca nad nią była samą przyjemnością. 



A tym czasem zrobiło si chłodno i chwyciłam za druty.