Zbliża się moment na przedstawienie moich wyszywanek.
Przybyło sporo, zwłaszcza w kawiarence.
Przyznaję, że to na nią położyłam większy nacisk. Tam sporo się zadziało. Zbudowałam kawałek pięterka z balkonem.
A przy okiennicach trafiło się prucie..
Zimowa opowieść poszła troszkę w odstawkę, co nie znaczy, że nie postawiłam żadnego krzyżyka.
Tam po lewej stronie przybyło troszkę nocnego nieba.
Tam po lewej stronie przybyło troszkę nocnego nieba.
Pewno haftu byłoby więcej, gdyby nie wyjazd!
Taki koniec wakacji z przytupem to mi już dawno się nie zdarzył!
Rzym.
Kto był, to wie, że tam trzeba wiele dni, aby to wszystko ogarnąć.
Uświadomiłam sobie, jak bardzo tęsknię.
A Rzym pełen wąskich uliczek, kościołów i pędzących skuterów.
Tłumy turystów trochę uciążliwe, ale nie aż tak, żeby umniejszały urok miasta.












