Zdarzyło się tak przeszło rok temu, że wróciłam po dziesięciu latach do Aleppo.
Bardzo tego już
Przez ten rok uczyłam się na nowo życia w tym mieście. Po takim czasie zmieniło się miasto, ludzie w nim żyjący, ale też i ja się zmieniłam.
Sama z siebie się śmiałam, kiedy pamiętałam dzielnicę z nazwy i wyglądu, ale już jak tam się dostać, to nie. Powoli przypominałam sobie ulice i trasy przejazdu.
Oglądałam i dalej się przyglądam temu miastu wymęczonemu wojną. Jak bardzo cierpieli ludzie przez tyle lat. To widać po tych twarzach, które często są zrezygnowane i bezradne wobec trudności dnia codziennego, wobec postępującej, ogromnej inflacji.
Czasami jednak widać było w oczach tych ludzi promyk nadziei.
Jeszcze do niedawna.
Teraz nawet ten promyk blednie wobec narastającego konfliktu tuż za miedzą, a czasem nawet zahaczającego o własne podwórko.
Przykre to bardzo. Smutne. Że ludzie ludziom są w stanie gotować taki los...
OdpowiedzUsuńNiestety.
OdpowiedzUsuńlovely
OdpowiedzUsuń